[ Pobierz całość w formacie PDF ]

dzenia, ale razem z utratą godności osobistej.
***
Choć w dojrzałych dramatach Czechowa tematyka teatralna pojawia się właściwie tylko
raz – właśnie w Mewie – wszystko, o czym mówi przy okazji Niny Zariecznej, jest już za-
warte wcześniej w opowiadaniach. Ich realizm, mimo całej swej skrótowości, jest jakby lite-
racką ilustracją wywodów historyków teatru. I na odwrót... Kiedy czytamy wstrząsającą
Śmierć aktora Czechowa, przypomina się kolejny fragment eseju Dąbrowskiego:
Życie tułacze wędrownych aktorów szarpiące nerwy niepokojem, egzystencja z dnia na dzień,
w niepewności, postarzała wcześnie tak mężczyzn, jak i kobiety. Aktorów prowincjonalnych
czekała przeważnie przykra starość; sterane zdrowie i praca w ciężkich warunkach załamy-
wała często i wykańczała młodych stosunkowo ludzi. Osoby pochodzące z większych miast
dostawały się przez starania do tamtejszych towarzystw opiekujących się starcami i kończyły
żywot w przytułkach. Śmierć oczekiwała często aktorów po szpitalach, a potem – pogrzeb we
wspólnym dole dla ubogich.
Nędza, najdotkliwsza materialna nędza była ich najwierniejszą towarzyszką życia. A drugą
– wódka, wszechobecna, lejąca się obficie przy lada okazji, lub bez, pita po to, by uczcić suk-
ces albo zagłuszyć ból – wszystko jedno. „Baron” podbiera „urzędowy” spirytus i spija resztki
szampana po bankietach, „Krytyk” nie potrafi się oprzeć zniżce dla aktorów, przepija się cały
dochód z benefisu, okolicznościowe „amposze”, a nawet album otrzymany z okazji jubile-
uszu. Mijają miesiące i lata rauszu w atmosferze wiecznej beztroski i zabawy, a refleksja, że
przepiło się i rozmieniło na drobne całe życie (Kalchas, Śmierć aktora) przychodzi jak zwykle
za późno.
Bo przez te wszystkie lata zastępowała ją niezbędna w tym zawodzie nadzieja: na sukces,
powodzenie u publiczności, sowite „amposze” po benefisie, wreszcie na niezależność finan-
sową, która pozwoliłaby założyć własną antrepryzę– gdyż, oczywiście prawie każdy aktor (jak
bohaterowie opowiadań Krytyk, Po benefisie, Portfel) uważał, iż to właśnie on najlepiej po-
prowadziłby przedsiębiorstwo, wymyślając oryginalny repertuar i znajdując nowe miasta god-
ne odwiedzenia. Rzeczywistość wyglądała niestety zgoła inaczej. Dąbrowski:
Prawie wszędzie jednak zawodziła frekwencja. Dyrektor zrozpaczony wywieszał wtedy w mie-
ście półtorałokciowy afisz o porywającym tytule i dziesięciu podtytułach poszczególnych ob-
razów atrakcyjnej i sensacyjnej „bomby” lub dawał na scenie najnowsze, głośne dzieło,
ostatnią premierę warszawską, w nędznej obsadzie i lichej oprawie dekoracyjnej. Publiczność
albo pozwalała się nabierać, albo broniła się przed naciąganiem.
Niebotyczne plany na przyszłość i szmira codzienności – to dwa bieguny „artystycznego”
życia, którego nędza, miałkość, a przede wszystkim – konkurencyjność, nie sprzyjały przyjaź-
ni, lojalności, zawodowej solidarności. Trzydzieści sześć miast! I cóż? – powiada bohater Ju-
bileuszu tragik Tigrow – Nie było dnia w mym życiu, abym nie padał ofiarą podłej intrygi. I
zapewne nie było też w życiu prowincjonalnej trupy dnia bez jakiegoś spisku, a przynajmniej
76
podstępu – jak w Zemście, gdzie komik zrywa benefis swej koleżanki – ingénue, gdyż ta nie
chciała mu pożyczyć... szlafroka.
Cały zespół szczególnie uważnie pilnował antreprenera (gdyż zdarzało mu się uciec z ka-
są), a antreprener grabił swoją trupę, jak tylko mógł (opowiadanie Impresario pod kanapą). A
przecież i tak dochodziło często do nieuniknionej ostateczności – bankructwa. Raz jeszcze
Stanisław Dąbrowski:
W razie bankructwa i ustąpienia dyrektora, aktorzy organizowali towarzystwo działowe spół-
dzielczo grając na swój dochód. Gdy tylko udawało się dojść do jakiejś możliwej finansowej
równowagi i zdobyć fundusz na podróż, rozjeżdżali się szukając nowych dyrekcji. Nigdy nie
mieli zaufania do takiej koleżeńskiej imprezy, zaczynały się bowiem nieporozumienia, kome-
raże, walki o prymat. (...) Pilnowano jednak skrupulatnie ściągania długów z aktorów. Czy-
tamy w dawnych dziennikach, jak zespoły opuszczające miasto, z zarządzenia władz, trzykrot-
nie ogłaszały swój wyjazd, aby kredytorzy mieli czas odzyskać swe należności. (...) Gdy
splajtowana trupa nie miała za co wyjechać z miasta, miejscowi amatorzy przychodzili cza-
sem z pomocą, dając przedstawienie na ten cel.
Przypomnijmy – mowa tu o zespołach dziewiętnasto– a nawet dwudziestowiecznych, a
przypomina się wiek XVI, kiedy to w Anglii wydano edykt głoszący, iż szermierze, niedź-
wiednicy, aktorzy i minstrele będą traktowani i karani jako włóczędzy, wagabundzi i próżnia-
cy. Czy zresztą może to dziwić, skoro w krótkim, choć wstrząsającym czechowowskim Port-
felu dochodzi do potrójnego morderstwa z powodu znalezionych pieniędzy, a wędrowny aktor
Smirnow tak przekonuje kolegę do swoich planów:
Jeśli go naprawdę zabijemy, to on sam jeszcze nam podziękuje, kochasiu... A żeby mu nie było
tak przykro, wydrukujemy w Moskwie w gazetach wzruszający nekrolog. To będzie po kole-
żeńsku. [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl
  • Strona Główna
  • Anne Logston [Shadow 01] Shadow (pdf)
  • Ian Morson [William Falconer Mystery 03] Falconer and the Face of God (pdf)
  • Boys of the Zodiac 09 Sagittarius Mr November Pepper Espinoza [AQ MM] (pdf)
  • Heather Rainier [Divine Creek Ranch 02 Her Gentle Giant 01] No Regrets (pdf)
  • Destiny Blaine Menage Amour 67 Virgin Promises 04] Winning (pdf)
  • Cindy Spencer Pape [Immortal Cravings 03] Just for Jess [EC Exotica] (pdf)
  • Bedroom Chronicles Jamise L Dames, Brenda L Thomas, Amaleka McCall, Anna J (pdf)
  • Arthur C Clarke & Stephen Baxter [Time Odyssey 02] Sunstorm (v4.0) (pdf)
  • Józef Ignacy Kraszewski Szalona(1)
  • Loius L'Amour Sacketts 11 The Sky Liners
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • orla.opx.pl