[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Uspokój się  powiedział.  Nawet tak wielki strumień sie! Tamta legenda& Lampa Wolamii naprawdę na kilka mi-
nie zdoła natychmiast zatopić całej powierzchni planety. Znaj- nut zgasła, a my oglądamy tego rezultaty. Jakim cudem&
dujemy się całkiem wysoko i może nic nam się nie stanie, Kto&
musimy jednak jak najszybciej sprowadzić tu pozostałych. Vince zmełł w ustach jakieś przekleństwo.
Nie wiemy, czy ocean nie zatopi wylotu tej jaskini.  Czy jeszcze tego nie pojmujesz?  zapytał.  To spraw-
Spoglądając przez czerwonawą błonkę pulsującej krwi, ka Geegee. Właśnie na ten temat pragnął porozmawiać z Shon-
oszołomiony Vince wpatrywał się w monstrualny potok. Usły- temurem. Nie wiem tylko, czy w ogóle zadał sobie trud, żeby
szał, że Gondal coś krzyczy do telefonu, i ledwo dosłyszalną z nim porozmawiać. Geegee wyłączył sztuczne słońce Wola-
odpowiedz: Akorra i ipsisumoedanie obiecali się pospieszyć. mii. To wszystko jego dzieło!
Dopiero w tej chwili do zbocza góry dotarło czoło fali Gondal cofnął raptownie obie głowy.
dzwiękowej. Rozległ się łoskot jakby tysięcy wodospadów  Sss!  wykrzyknął.  To znaczy& Sss! Vinsie Kul Lo,
albo silników tysięcy odrzutowych bombowców. Vince uzmy- prawdopodobnie pomogły mu w tym komputery z górnej ko-
słowił sobie, że spływa potem, i grzbietem dłoni otarł czoło naty. Geegee z pewnością odkrył, jak zmusić je do posłuszeń-
nad oczami. Stał bez ruchu obok Gondala i jak zahipnotyzo- stwa! Co za niewdzięcznik! Co za zdradziecki, podstępny
wany spoglądał na to, co się działo w oddali. dzikus!
Na jego oczach zmieniał się znajomy krajobraz pustyni. Vince roześmiał się chrapliwie.
Spienione czoło oceanu zbliżało się niewiarygodnie szybko.  Och, daj spokój, Gondalu  powiedział.  Czy nie zro-
Z każdą chwilą zalany obszar się powiększał, co mogłoby bił dokładnie tego, o czym wszyscy marzyliśmy? Czyż nie
świadczyć, że głębokość właściwie się nie zmienia. Mimo to trafił od razu w sedno naszego problemu? Zakładam, że nie
woda zatopiła głęboki kanion i niczym mokra gąbka zmazała wydarzyło się żadne nieszczęście  prawdopodobieństwo oce-
z powierzchni pustyni podobną do kredowej linii kreskę drzew niam na jeden do tysiąca  i jestem pewien, że daleko na za-
i zarośli. chodzie lampa Wolamii świeci równie jaskrawym blaskiem
Tymczasem fontanna tryskająca pośrodku zalewu wcale jak poprzednio. Geegee nie poważyłby się na żadne ryzyko,
się nie zmniejszała. upewnił się wcześniej, że nie grożą żadne poważne skutki.
Nie bardzo wiedząc, co robić, Gondal wpatrywał się jak Jeżeli nakłonił komputery do współpracy&
urzeczony w to, co dzieje się na pustyni. Wyciągnął obie gło- Przez chwilę słuchał, jak Gondal zasysa porcję mieszanki
wy w taki sposób, że każda znajdowała się po innej stronie do oddychania. W końcu Onsjanin oderwał z donośnym cmok-
głowy Vince a. nięciem koniec macki oddechowej od otworu pojemnika.
 Spójrz tam  odezwał się w pewnej chwili, pokazując  Sss-sss-sss! Och, sss-sss-sss! Masz rację, Vinsie Kul Lo!
kierunek wyciągniętą macką-ręką.  Fala niesie chyba jakiś  wykrzyknął.  Jacyż z nas durnie o móżdżkach jak u węgo-
przedmiot. Czy to& na wszystkie niebiosa! To jakiś gwiezd- rzy! Oczywiście! W legendzie nie było mowy o tym, że lam-
ny statek, miotany na falach niczym zabawka. A tam& i tam& pa Wolamii musi pozostać zgaszona. Och, sss-sss-sss!
widzę inne! Na przestworza, Kul Lo! Chcieliśmy, żeby z łona Uspokoił się dopiero po dłuższej chwili.
250 251
 Ale co teraz, dwunożna istoto?  zapytał.  Czy niedługo Wszyscy uczestnicy wyprawy, z wyjątkiem Geegee i jed-
wylądują tu Lenianie? Może wypłyną z tego diabelskiego otwo- nego ipsisumoedańskiego wojownika, którzy wciąż jeszcze
ru, przez który wciąż jeszcze tryska woda? A może przyleci tu nie wrócili, stłoczyli się w jaskini. W pewnej chwili Gondal
ktoś inny albo coś innego, nie Lenianie, żeby przekonać się, obrócił obie wężowe głowy w stronę Akorry.
kto ośmiela się bawić lampą Wolamii?  Czy przypadkiem nie mamy, proszę pani, żadnych przy-
Vince prawie go nie słyszał. Wpatrywał się w czoło bar- rządów, z których dałoby się sklecić coś do pomiaru natęże-
dzo szybko zbliżającej się fali powodzi. Musiał przekrzyki- nia promieniowania?  zapytał.  Nie mogę się doczekać, kiedy
wać jej głośny szum zmieszany z dobiegającym z oddali zbadam wnętrza choćby niektórych wraków tych gwiezdnych
grzmotem tryskającego strumienia. statków, nie chciałbym jednak, przynajmniej na tym etapie
 Gondalu! Gondalu! Niektóre z tych wraków to gwiezd- naszej wyprawy, zanurzyć się ani pływać w śmiercionośnej
ne statki Chullwejów! A raczej& nie, dostrzegam drobne róż- wodzie!
nice, ale zasadnicza konstrukcja jest prawie taka sama. Oszołomiona Nessanka wymruczała coś, co można było-
 Sss!  żachnął się Onsjanin.  Czy to cię dziwi, Vinsie by uznać za potwierdzenie.
Kul Lo? Z pewnością Lenianie zmagali się z prapraprzodka-  Czy przypadkiem nie jesteś zbytnim optymistą?  zapy-
mi współczesnych Chullwejów. Jestem pewien, że te zapchlo- tał Vince Gondala.  Nawet jeżeli na pokładzie jakiegoś wra-
ne wory, które wylądowały na powierzchni Shanny, są ich ku pozostało paliwo, rozszczepialne materiały albo coś w tym
zdegenerowanymi potomkami& Widzimy teraz, dwunożna rodzaju, najprawdopodobniej i tak nie zdołamy ich wydobyć. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl
  • Strona Główna
  • Agatha Christie Zagadka Błękitnego Expresu _Tajemnica Błękitnego Expressu_
  • Hitchcock_Alfred_ _PTD_35_ _Tajemnica_Jeziora_DuchÄ‚Å‚w
  • Field_Sandra_Milioner_i_tajemnicza_nieznajoma
  • Hitchcock Alfred Tajemnica Rafy Rekina
  • Christie Agata Tajemnica Wawrzynow
  • Agata Christie Karaibska tajemnica
  • 05 Pogrzebane tajemnice
  • Tajemnice uwodzenia
  • Berserker's Planet Fred Saberhagen
  • Iain Banks Against a Dark Background
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bless.xlx.pl