[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ilekroć zamknę oczy, już zawsze będę widział mężczyznę na
pustkowiu oświetlonym światłem księżyca, wlokącego za włosy
kobietę.
Na dźwięk zbliżających się kroków usiadłem na łóżku. Za-
suwa poruszyła się i drzwi stanęły otworem, ukazując mężczy-
znę takiego jak ja: ta sama szczupła, muskularna sylwetka, te
same intensywnie niebieskie oczy. Podobna, lecz nie identycz-
na twarz wyglądała jak idealna wersja mojej własnej, atrak-
cyjniejsza w swojej nadzwyczajnej harmonii. Stał w progu
z szerokim uśmiechem. W przeciwieństwie do moich rozczo-
chranych szpakowatych włosów jego krótka żołnierska fryzura
lśniła doskonałym brązem. Prócz czarnych butów z wężowej
skóry i spłowiałych niebieskich dżinsów miał na sobie zakrwa-
wiony biały T-shirt ze śladami potu ciągnącymi się od pach
w dół. Przeleciało mi przez myśl pytanie, dlaczego spocił się
tak obficie, zanim jeszcze wstało słońce. Jego ramiona były
silniejsze niż moje. Opierając się o framugę drzwi, energicznie
odgryzł kęs dużego czerwonego jabłka.
Nie byłem w stanie nic powiedzieć. To było nie jak ujrze-
nie ducha kochanej osoby, ale demona. Łzy piekły mnie pod
40-
powiekami. „To się nie dzieje naprawdę. Ten straszny człowiek
to nie może być mój brat".
- Tak bardzo się za tobą stęskniłem - odezwał się Orson,
wciąż stojąc w progu.
W odpowiedzi mogłem tylko wpatrywać się w jego niebie-
skie oczy.
Orson zniknął z Appalachian State University w trakcie nasze-
go pierwszego roku studiów. Ostatni jego obraz, jaki zachowałem,
przedstawiał go, gdy stał w progu naszego pokoju w akademiku.
„Nie zobaczysz mnie przez jakiś czas", powiedział wtedy. i rze-
czywiście, nie widziałem go od tamtego dnia aż do dziś. Policja
dała za wygraną. On po prostu zniknął. Matka i ja wynajmowali-
śmy detektywów - i nic. Obawialiśmy się, że nie żyje.
Teraz przepraszał.
- Nie kazałbym ci tego oglądać ostatniej nocy. Skutki użycia
starego sznura, jak sądzę. - Zauważyłem świeże zadrapania na
jego szyi i twarzy. Drobinki błyszczącej substancji połyskiwa-
ły mu na policzkach, a ja zastanawiałem się, czy przeniosły się
z paznokci kobiety, kiedy walczyła. - Chcesz śniadanie? - zapy-
tał. - Kawa się parzy.
Zatrząsłem się z odrazą.
- Kpisz sobie?
- Chciałem cię tu przetrzymać przez kilka dni, zanim cię
wyprowadzę i się ujawnię, ale po ostatniej nocy... Cóż, to już
naprawdę nie ma sensu, nie?
Pot spływał po moim ciele.
Wgryzając się znowu w jabłko, Orson zaczął iść krótkim
korytarzem.
- Chodź - powiedział.
Zsunąłem się z łóżka i wyszedłem za nim z pokoju, kieru-
jąc się w stronę wyjścia z chaty. Nogi miałem jak z galarety,
tak jakby mogły w każdej chwili rozpłynąć się w kałużę na
podłodze.
41-
- Usiądź. - Wskazał czarną skórzaną sofę przy ścianie po
lewej.
Gdy wszedłem do salonu, obejrzałem się za siebie. Na końcu
wąskiego korytarza dwa pokoje, jeden tuż przy drugim, stano-
wiły główną część chaty - mój po lewej, po prawej zaś drzwi
bez zasuwy czy metalowej płyty pośrodku. Mały obraz Moneta, [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl
  • Strona Główna
  • 05 Bloody Bones Anita Blake
  • Blake Jennifer Z dala od zgiełku
  • Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
  • Cast Kristin Cykl Dom Nocy 02 Zdradzona
  • Deaver Jeffery Spirale strachu
  • Livingston Alice Czas czuśÂ‚ośÂ›ci
  • Desiree Acuna Beastmaster's Slave (pdf)(1)
  • McMahon Barbara Odnaleziona rodzina
  • 2004 14. Zimowe śÂ›luby 2. Skandaliczne zaloty Whitiker Gail
  • Charlie Cochrane Cambr
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • orla.opx.pl