[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Anna huknęła biodrem i znalazła się w środku.
- Od kiedy wchodzisz jak John Wayne - zagadnęła Luiza i
zapraszającym gestem wskazała następne drzwi, nie tylko
szczelnie zamknięte, ale i oklejone wzdłuż futryny gumą.
- Od kiedy nie piszesz dla mnie raportów?
- Nie nudz - Luiza wyjęła z kieszeni fartucha chirurgiczne
rękawiczki i z niesmakiem naciągnęła je na dłonie.
Przeszły pomiędzy szpalerem zakrytych prześcieradłami
wózków. Dalej był blat do balsamowania i stoły sekcyjne...
- Jezu - żachnęła się Anna. Tamta przekręciła głowę jak
ptak.
- Wybacz, nie zdążyłam go jeszcze zamknąć... - Zwłoki
starca leżały na blacie. Jedna z dłoni wsunęła się w rynien
kę. %7łebra były rozwarte. Mostek przepiłowany. Wewnątrz
pustka. Luiza wskazała na masę leżącą na chirurgicznej
wadze. PÅ‚uca.
- Nasz NN. No bo nadal nie wiesz kogo tu mamy? Dużo
palił.
Anna poczuła wielką chęć, aby też zapalić. Zastanawiała
się mimochodem, jak pomocnikom patologa udało się zli-
kwidować woń wodorostów.
- On nie utonÄ…Å‚. - Co?
Luiza pokręciła głową.
- Wiesz przecież, jak wyglądają płuca topielca.
- Krwawe wybroczyny? Płuca wzdęte, zakończone nie-
ostro? - Zdała egzamin czy nie?
- Z grubsza tak... Widzisz coÅ› takiego?
Nie widziała. Nie było też żadnej piany ze śluzu żołądko-
wego i powietrza - przypomniała sobie więcej szczegółów
ze szkolenia.
- Więc?
- Przyduszenie glomus caroticum.
- Możesz jaśniej? Nie mam czasu.
- Ktoś mu przydusił szyję. Przedramieniem albo dłonią. Z
przodu, tam gdzie są nerwy. Vagus, dziesiąty nerw móz-
gowy został sparaliżowany, a śmierć nastąpiła odruchowo.
I Å‚agodnie.
- Aagodny morderca?
- Albo morderca, który lubi ciszę. I kultywuje idealny po-
rzÄ…dek.
Anna pomyślała o swoim biurku.
- I jakkolwiek to zabrzmi, ten gość był odwodniony. Długo
chorował. Miał początki odleżyn na piętach i na potylicy.
- Oznaki walki? - Nic
- Nie mógł tego zrobić sam?
Luiza spojrzała na nią z pewnym politowaniem:
- Nawet samobójcy walczą ze śmiercią, kiedy ją w końcu
zobaczÄ….
- Luiza, muszę mieć dzisiaj ten raport.
Patolog odprowadziła ją pod drzwi gabinetu.
- Zaczekaj. - Otworzyła drzwi i weszła do środka. Po chwili
wróciła z plikiem polaroidowych zdjęć. - Jego twarz.
Chciałaś mieć do gazetowej identyfikacji.
- Dzięki... Odezwę się.
- Nie wÄ…tpiÄ™.
Zwieże powietrze i papieros...
Schowała zdjęcia w luzny rękaw niczym zakonnica w habit
i poszła do kiosku po gazetę. Rozłożyła ją na desce roz-
dzielczej swojego uno. Patrzyła na nią pobrudzona drukar-
skim pyłem twarz Tomka Wilka.
Rzuciła gazetę na fotel obok, przekręciła kluczyk w stacyj
ce i pojechała tam, gdzie ją goniło.
- O, pani z policji - powitała ją w szpitalnym pokoju siostra
Patrycji Wilk. Była zdenerwowana, prawdopodobnie
wyglądem pacjentki, której twarz ledwo odcinała się od
bieli prześcieradła. Parawan zastawiał umywalkę, do
której ktoś wymiotował.
- W dzisiejszej gazecie jest zdjęcie Tomka... Szukamy...
Kobieta machnęła ręką.
- Ona umiera. Może jeszcze mąż ja zobaczy. Obiecał, że
przyjedzie. Rychło w czas!
Ktoś odkręcił i zakręcił wodę. I jeszcze raz. Zza parawanu
wyszła dziewczyna. Kasztanową grzywkę zlepiał pot.
- To Kasia, dziewczyna Tomka... Anna kiwnęła głową w
geście powitania. - Cóż, słyszałam, że jest pani w Anglii?
Młoda kobieta wzruszyła ramionami.
- Byłam, ale wróciłam.
- Dawno?
- Dwa tygodnie temu. Anna zmarszczyła lekko czoło.
- Proszę wyjść ze mną na korytarz - poprosiła dość sta-
nowczo.
Opuściły salę.
- Tomasz wiedział, że pani wróciła? - Nie.
- Więc nie skontaktował się z panią?
- Nie wiedział, że jestem w Polsce. - Dziewczyna opadła na
jedno ze staroświeckich krzeseł stojących w niewielkiej
okiennej wnęce. Anna dobrze wiedziała, jakie te sprzęty
potrafią być niewygodne. - I nie jest moim chłopakiem.
Zerwałam z nim.
- Jednak pani tu przyszła...
- Polubiłam jego mamę. Zadzwoniłam przypadkowo i
dowiedziałam się o tym... - Zrobiła nieokreślony ruch ręką.
Palce pełne srebrnych pierścionków były napuchnięte i
blade. Annie zakiełkowała pewna myśl.
- A do Anglii... Tomek dzwonił?
- Nie odbierałam telefonów.
- Przejęła się pani jego mamą czy nim?
- Tomek nigdy nie popełniłby samobójstwa!
- Jest pani pewna?
- Wierzył w niebo. I w piekło.
- Przyzwoity facet.
Dziewczyna znowu wzruszyła ramionami.
- Moi rodzice też nie wiedzą, że wróciłam. Zatrzymałam się
u koleżanek.
- A wiedzą o ciąży?
Kasia wykrzywiła wargi w niezbyt radosnym uśmiechu.
- A co, już widać?
- Jeśli się wie, jak patrzeć.
- Bystra pani jest I z policji. Więc pani pewnie domyśla się
też, że to nie jest dziecko Tomka.
- JesteÅ› absolutnie pewna?
- Nie mógł tego zrobić. W ogóle nawet nie lubił rozmawiać
o seksie. - Odsunęła rękaw pokazując nierówną, białawą
bliznę, - O, to mi zrobił. Stłuczonym szkłem.
- Jednak to do niego zadzwoniłaś, prawda? Nie do jego
matki
- Nie miałam do kogo. Pani pewnie nie zna tego uczucia?
- Nie, nie znam. - Zastanawiała się, dlaczego nie czuje do
tej dziewczyny sympatii. - Ale przecież Tomasz Wilk coś
lubił robić? Czymś się interesował?
- Lubił tańczyć. I to akurat mu wychodziło.
7.
Ich sylwetki odbijały się w szybie komendy. Wojtek Szelig
przysiadł na brzegu biurka Anny.
- To mamy morderstwo - stwierdził z westchnieniem.
Mariola znowu kręciła się wokół z zieloną konewką i pod-
lewała.
- Nie powinnaś być już w domu? - zapytała Anna se-
kretarkę i natychmiast pożałowała swoich słów. Po co była
taka... Oschła? Okrutna? Tak, morderstwo, nigdy się do
nich
nie przyzwyczai. Tylko czy ta świadomość czyniła z niej
lepszego czy gorszego policjanta? Sięgnęła po gazetę i plik
po-laroidowych zdjęć.
- JadÄ™ na Centralny.
- Zabiorę się z tobą - zdecydował Wojtek.
- To nie nasz rewir. Wystarczy, że ja już tam się pokręcę.
- No to cię tam odwiozę. - Nie miała ochoty się kłócić.
Przypomniała jej się wczorajsza noc.
- A co pózniej?
- Pózniej? Podrzucę cię do domu.
Aamiąc przepisy wyskoczyła pod wiaduktem, a Szelig po-
jechał szukać kawałka wolnego miejsca do zaparkowania.
Odkąd otworzono Złote Tarasy ta część miasta była zakor- [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl
  • Strona Główna
  • King.William. .Przygody.Gotreka.i.Felixa.04. .ZabÄ‚Å‚jca smokÄ‚Å‚w
  • Alan Dean Foster SS2 The Hour of the Gate
  • Anne Hampson Where the South Wind Blows (pdf)
  • Tolkien_J_R_R_ _Silmarillion
  • Ballard, J. G Mitos del Futuro Proximo
  • Deaver Jeffery Spirale strachu
  • Bohumil Hrabal Swieto przebisniegu
  • D352. McWilliams Judith Mistrzowska gra
  • Christopher Moore NajgśÂ‚upszy AniośÂ‚
  • Hitchcock_Alfred_ _PTD_35_ _Tajemnica_Jeziora_Duchów
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • jasekupa.opx.pl