[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zapowiedzeniu wizyty.
Nagle oczy się jej rozszerzyły. Cameron! Jęknęła z przerażenia,
uświadamiając sobie swój wygląd. Zobaczył ją i pomachał do niej ręką. O Boże!
Już nawet nie zdąży się przebrać! Podniosła się powoli.
- Witaj, ślicznotko! - Uśmiechnął się do niej. - Jak się masz?
Zmieszana, popatrzyła na poplamione szorty i bose stopy.
- Jak widzisz, właśnie skończyłam pracę w ogródku. - Spojrzała w stronę
samochodu. W środku nikogo nie było. - Co się stało, że jesteś w tych stronach?
Dopiero połowa tygodnia.
Usiadł na bujanej ławce i pociągnął ją ku sobie.
- Koło jedenastej rano pomyślałem sobie, że chyba za dużo pracuję,
- Skąd to nagłe olśnienie? - zapytała z uśmiechem.
Przytrzymując się łańcucha, na którym była umocowana huśtawka,
odchylił się do tyłu z zamkniętymi oczami. Westchnął ciężko.
- Sam nie wiem. Obudziłem się dziś rano z koszmarnym bólem głowy. To
znów była bezsenna noc. W pracy zupełnie nie potrafiłem się skoncentrować,
nic mi nie szło. W końcu powiedziałem sekretarce, że muszę trochę odpocząć i
że nie będzie mnie przez parę dni.
- To znaczy, że jesteś w drodze na ranczo, tak?
Otworzył oczy i spojrzał na nią tak żarliwie, że zadrżała.
- Nie. Przyjechałem, żeby cię zobaczyć.
Nie mógł oznajmić jej tego w gorszym momencie. Przecież dopiero co
przyznała sama przed sobą, że jest w nim zakochana. Jak miała się teraz bronić?
- A jak twoja głowa? Boli cię jeszcze?
Znów zamknął oczy.
- Huczy, jakby był w niej rój pszczół - odrzekł ze znużeniem.
- Dam ci mrożonej herbaty i aspirynę. Chcesz?
- Zgoda - wymruczał. - Jak dobrze posiedzieć tu z tobą i odpocząć przez
chwilÄ™.
Janine poszła do domu. Znalazła tabletki, napełniła szklankę herbatą. Nie
dała po sobie niczego poznać, ale była naprawdę zaniepokojona. Znała go już
tak długo i nigdy nie zdarzyło się, by wyszedł z pracy w połowie dnia. Poza
tym, mimo opalenizny, był dziwnie blady.
Wróciła na ganek. Cameron siedział w takiej samej pozie, w jakiej go
zostawiła.
- Cameron?
- Uhm?
- Może wez te tabletki i połóż się na chwilę. Szybciej zadziałają.
Z wyraznym trudem otworzył oczy.
- Dobrze - wymamrotał. - Co tylko zechcesz.
Podniósł się niepewnie i zachwiał się nieco. Janine podała mu lekarstwo.
Przyglądała się, jak je połyka. Chyba wpadł do domu, zanim ruszył na południe.
Zamiast prawniczego munduru, jak żartobliwie nazywał garnitur, miał na sobie
spłowiałe dżinsy, przewiewną bawełnianą koszulę i mokasyny.
Bez zastanowienia wzięła go za rękę.
- Cameron, ależ ty jesteś rozpalony! - wykrzyknęła, ledwie go
dotknÄ…wszy.
- Nic w tym dziwnego - wymruczał, posłusznie podążając za nią do domu.
- Przecież dziś jest gorąco jak w piekle. - Zatrzymał się w salonie. - To co
innego, kochanie. Dużo mi lepiej.
Poprowadziła go do sypialni, ściągnęła narzutę z łóżka.
- Kładz się. Spróbuj trochę odpocząć.
Cameron usiadł na brzegu łóżka, zrzucił buty i ciężko osunął się na
poduszkÄ™.
- Mhm& Twoja poduszka pachnie tak jak ty, jak kwiaty i słońce.
Odwróciła się zmieszana. Nie wiedziała, co na to odpowiedzieć. Opuściła
rolety i włączyła umieszczony na suficie obrotowy wentylator.
Kiedy znów na niego spojrzała, wydało się jej, że usnął. Pochyliła się
nieco i dotknęła jego czoła. Było gorące. Działo się z nim coś niedobrego, ale
nie miała pojęcia, co jeszcze mogłaby zrobić. Może sen go wzmocni i poczuje
siÄ™ lepiej.
Przez ten czas ona zdąży się wykąpać i przebrać. Potem zrobi coś
zimnego na kolacjÄ™.
Minęły dwie godziny. Była w kuchni, kiedy dobiegi ją odgłos
zamykanych drzwi do łazienki. To znaczy, że się obudził. Poczekała kilka
minut, ale nie pojawił się. Zaniepokojona, wyszła do przedpokoju.
- Cameron? Dobrze siÄ™ czujesz?
Doszedł ją dziwny zduszony odgłos.
- Cameron? - Znów usłyszała jęk. Otworzyła drzwi.
Cameron siedział na brzegu wanny. Zwieszoną głowę oparł na dłoniach.
- Boli cię głowa? - zapytała ze współczuciem.
Popatrzył na nią ze szczerym zdumieniem. Zmieszał się.
- Janine? Co ty tu robisz?
- Nie miałam zamiaru się napraszać - odrzekła przekonana, że tylko się z
nią przekomarza - ale usłyszałam, jak jęczysz i pomyślałam sobie, że może
czegoÅ› ci potrzeba.
Z niedowierzaniem rozejrzał się wokół siebie.
- Gdzie ja jestem?
Dopiero teraz naprawdę się przeraziła.
- Cameron, chodz, połóż się. Proszę, zrób to dla mnie - nalegała,
pomagając mu wstać.
Był tak słaby, że z trudem się poruszał. Kiedy wreszcie dowlokła go do
łóżka, sama ledwie trzymała się na nogach. Wszystkie mięśnie drżały jej po
nadmiernym wysiłku.
- Do diabła, ale upał - wymamrotał Cameron i zanim zdążyła go
powstrzymać, ściągnął z siebie niemal całe ubranie. Z westchnieniem wyciągnął
się na łóżku i zamknął oczy.
Pozostał tylko w skąpych granatowych slipkach. Wprawdzie wiele razy
chodzili z Trishą na basen i widziała go tylko w kąpielówkach, jednak teraz było
jakoÅ› inaczej, jakby bardziej intymnie.
Odwróciła się i poszła do szafy po świeże prześcieradło. Nakryła go,
nawet nie drgnął. Wyszła z pokoju i od razu zadzwoniła na ranczo. Musiała
porozmawiać z Letty. Po kilku chwilach usłyszała jej głos.
- SÅ‚ucham? Kto dzwoni?
Uśmiechnęła się do siebie. Letty zawsze przypominała jej dawną
sąsiadkę. Była okropna, strasznie stara i nie znosiła kręcących się wokół dzieci.
Wystarczyło, że któreś z nich choćby postawiło stopę na jej terenie, by od razu
zaczęła się wydzierać. Ale kiedy stan mamy Janine nagle znacznie się
pogorszył, ona pierwsza pospieszyła z pomocą. Każdego dnia, kiedy
dziewczyna była w szkole, zostawała z jej mamą.
- Letty, tu Janine. Chciałam cię prosić o radę.
- W jakiej sprawie?
- Czy macie lekarza domowego?
- A co się stało? Jesteś chora?
- Nie, nie ja. Ale martwię się o Camerona. Wpadł do mnie po drodze na
ranczo. Czuł się marnie, więc dałam mu aspirynę i zaproponowałam, żeby się
położył i trochę odpoczął. Obudził się parę minut temu i zupełnie nie pamięta, [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl
  • Strona Główna
  • 2008 73. Świąteczna noc 3. Stephens Susan Tureckie zaloty
  • 2004 14. Zimowe śluby 2. Skandaliczne zaloty Whitiker Gail
  • Broadrick Annette Niebezpieczna znajomość
  • Forb
  • Alex Kava Maggie O'Dell 06 Zab悜‚jczy wirus
  • Ian Morson [William Falconer Mystery 03] Falconer and the Face of God (pdf)
  • Harrison Harry Stalowy Szczur 3 Stalowy Szczur ocala śÂ›wiat
  • Janelle Taylor Strach w ciemnośÂ›ciach
  • Gregory Benford Second Foundation 01 Foundation's Fear
  • Edgar Rice Burroughs Ksiezniczka Marsa [ Ksi晜źniczka Marsa ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • bless.xlx.pl