[ Pobierz całość w formacie PDF ]

swoim znajomym moje pozdrowienia.
Nagle Sharon przysunęła się do niego i stanęła na czubkach palców.
Gdyby Royce nie odwrócił głowy, namiętny pocałunek kobiety wylądowałby
na jego ustach. Niezra- żona niepowodzeniem, cmoknęła go w policzek.
- Dobranoc - szepnęła i spojrzała na Carrie z politowaniem. - %7łegnam,
Panno Nikt. Chcę jeszcze tylko pochwalić twoje uczesanie. Nie mogę
zgadnąć, czy to naturalny kolor, czy może dzieło rąk dobrego fryzjera?
- Naprawdę powinnaś poszukać fachowej pomocy - poradził kpiąco
Royce. - Dobranoc, Sharon. Nie zapomnę przekazać wyrazów miłości twojej
córce.
S
R
- Koniecznie to zrób, kochanie - rzuciła śpiewnie przez ramię, wracając
do zniecierpliwionego towarzystwa.
- O, matko - westchnęła Carrie.
-Przykro mi - przeprosił Royce. - Pierwszy raz od miesięcy wyszedłem
gdzieś na kolację i od razu musiałem ją spotkać.
- To zapewne bolesne.
- Nie tak, jak myślisz. Cierpię tylko z powodu Reginy. Matka odrzuciła ją
zaraz po urodzeniu.
- Może cierpiała na depresję poporodową? - spytała Carrie.
- Nie - zaprzeczył stanowczo Royce. - Sharon nie nawiązała kontaktu z
dzieckiem, bo go po prostu nie chciała. Wciąż to mówiła i pokazywała swym
zachowaniem. Regina nigdy nie zaznała matczynej miłości.
- To takie smutne. Ty pewnie jesteÅ› bardzo do niej przywiÄ…zany?
- Szalenie - przytaknął. - Ale niestety, często ją karcę i krzyczę na nią.
Mała wszędzie chce ze mną chodzić, co, jak się domyślasz, jest niemożliwe.
To jeszcze dziecko, a ja muszę zarządzać wieloma posiadłościami. Często
pracuję całymi dniami. Ona nie może i nie chce tego zrozumieć. W tym
przypomina swoją matkę. Zawsze na najwyższych obrotach. Jeśli chodzi o
Sharon, myślałem, że jest po prostu zazdrosna, ale szybko się przekonałem,
że już taką ma naturę.
- Zepsuła ci wieczór.
- Tobie też. Zbladłaś - zauważył cicho.
- Ona wciąż cię kocha.
- W jej słowniku nie ma takiego pojęcia. Po prostu nie może się pogodzić
z utratą czegoś, co uznała za swoje - powiedział ironicznie.
S
R
- Teraz jest ze swoją siostrą, ciotką Reginy? Czuję, że na mnie patrzą.
- Cała czwórka gapi się na ciebie. Mężczyzn rozumiem. Jesteś piękną
kobietą. Sharon i Ina współzawodniczą ze sobą od dziecka. Zawsze zwycięża
moja była żona. Wiesz, może wypilibyśmy kawę gdzie indziej? - zapropo-
nował nagle.
- Nie przejmuj się mną. To był bardzo udany wieczór. Jestem gotowa
wrócić już do domu - odparła Carrie.
- Mówisz tak przez grzeczność? - zapytał zdziwiony, unosząc brew.
- Właściwie tak - przyznała.
- No to napijemy się jeszcze kawy - zdecydował i gestem przywołał
kelnera, by zapłacić rachunek. - Z pewnością znasz jakieś miłe miejsce, gdzie
możemy się przenieść?
- Cóż, wiem, gdzie podają najlepszą kawę, ale naprawdę nie ma
potrzeby...
Jej słowa utonęły w pisku następnej kobiety.
- Royce! Jak miło cię widzieć! Co cię sprowadza do miasta? - paplała
nieznajoma.
- Oczywiście interesy - powiedział i pozwolił się pocałować w policzek. -
A co u ciebie, Ina?
Carrie zrozumiała, że Royce i tym razem nie dokona prezentacji.
Odsunęła się nieco i przyjrzała się nieznajomej z zainteresowaniem. Doszła
do wniosku, że obie siostry łączy uderzające podobieństwo. Obie były
szczupłe, ciemnowłose i miały podobny gust, choć Sharon wydawała się
bardziej wyrazista i seksowniejsza. Ina sprawiała wrażenie mniej
przebojowej, nieco łagodniejszej i nie tak przytłaczająco pewnej siebie. Jej
S
R
głos brzmiał zdecydowanie przyjemniej. Nie dzwięczały w nim wysokie,
histeryczne tony, które dało się zauważyć u jej starszej siostry.
Choć Ina nie patrzyła w jej stronę, Carrie wiedziała, że kobieta przyszła,
by wywęszyć, kim jest. Być może robiła to nawet na polecenie siostry. By nie
zwracać na siebie uwagi, Carrie udała zainteresowanie kompozycją kwiatową
na sÄ…siednim stoliku.
-Bardzo cię przepraszam - powiedział Royce, zbliżając się po chwili i
biorąc ją pod ramię. - Wybacz mi brak manier, nie przedstawiłem was sobie,
by nie wciągać cię w cały ten galimatias.
- Nawet nie wiedziałam, że mogę budzić takie zainteresowanie - odparła
lekko, choć jego bliskość przyprawiała ją o dreszcze.
- Niestety, wszyscy, a szczególnie kobiety pojawiające się u mego boku,
natychmiast budzą niezdrowe zainteresowanie tych pań - skomentował
sucho. Rozmawiając, wyszli z restauracji. Nagle zza rogu ulicy wypadły dwa
sportowe auta. Dziewczyna zadrżała.
- Wszystko w porządku, Catrina - uspokoił ją i objął opiekuńczo. - Zawsze
znajdzie się jakiś głupiec, który chce się popisać szybką jazdą.
Carrie prawie nie słyszała jego słów. Wciąż drżała, choć strach już minął.
Policzek dziewczyny ocierał się o muskularne ramię mężczyzny. Wprawdzie
nie miała dużego doświadczenia w tych sprawach, ale wiedziała, że czuje
palące pożądanie. Nigdy dotąd nie doznała takiego uczucia.
Czuła męski zapach i wielką siłę. Zauważyła, że wystarczyłoby unieść
głowę, i już dotykałaby ustami jego szyi. Była pewna, że Royce wie, co się z
nią dzieje. To jest mężczyzna, który może wywrócić mój świat do góry
nogami albo złamać mi serce, pomyślała.
S
R
Nie tylko Carrie walczyła z nagłym pożądaniem. Royce także poczuł falę
gwałtownych uczuć. Nagle zdał sobie sprawę, że obejmuje piękną kobietę.
Miał ochotę przytulić ją jeszcze mocniej i pocałować załomy pieprzyk
między piersiami. Chciał całować rozchylone usta Carrie. Przecież umiem
nad sobą panować, skarcił się w myślach.
Zmusił się do równego oddechu. Ile może trwać jedna chwila? Tłumaczył
sobie, że to tylko naturalna reakcja na bliskość pięknej kobiety, ale niełatwo
mu było utrzymać się w ryzach, gdy w żyłach miał płynny ogień zamiast
krwi. Czuł jej policzek na swoim ramieniu i słyszał jej przyspieszony oddech.
Jego dłoń samowolnie powędrowała w górę pleców Carrie i zaplątała się w
jej włosy. Przez chwilę gładził ją po karku.
Natychmiast muszę to przerwać, nakazał sobie. Jednak nie było to łatwe,
gdy wzdłuż całego ramienia czuł przyjemne mrowienie. Pożądanie potrafi
zniszczyć ludzkie życie, przypomniał sobie w myślach. Niechętnie oderwał
wzrok od jej rozszerzonych zrenic.
- Ten rowerzysta zaraz nas przejedzie - wyszeptał chrapliwie pierwsze
słowa, które mu przyszły do głowy.
Nie było żadnego rowerzysty, który pędziłby w ich kierunku. Jedynie
człowiek z rowerem przechodził właśnie spokojnie przez jezdnię. Royce
powiedział tak, by zapanować nad sobą. Nie wolno mu uwieść Carrie. Miała
zostać guwernantką Reginy. Poza tym znał jej problemy. Powinien
oszczędzić jej następnych. Muszę o tym pamiętać, nakazał sobie.
S
R
ROZDZIAA CZWARTY
RYCERZ Z MARAMBY 69
Carrie miała kłopot z przekonaniem ojca, że powinna wyjechać. Siedzieli
właśnie przy śniadaniu i prowadzili zaciętą dyskusję. Jeff Russel był już
spózniony do biura.
-Carrie, nie rozumiem. Dlaczego akurat opiekunka do dziecka? - wołał
zdumiony i nieprzyjemnie zaskoczony. - Dlaczego miałabyś robić coś
takiego? - pytał, jakby wybrała sobie najbardziej upokarzające zajęcie. -
Spędziłaś tyle lat, pracując ciężko nad swoją karierą, a teraz nagle chcesz się [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • freetocraft.keep.pl
  • Strona Główna
  • Dzieci cienie WśrÄ‚Å‚d ukrytych, WśrÄ‚Å‚d oszustÄ‚Å‚w Haddix Peterson Margaret
  • H098. Moore Margaret Przepowiednia Anghardy
  • 72.Brier_Margaret_Slodka_niewola
  • M007. O'Neill Margaret Świąteczny dyĹźur
  • Owens Cuthbert Margaret Niema kołyska
  • Mazzantini, Margaret Non ti muovere
  • Herries Anne Dynastia Banewulfow 02 Slowo rycerza
  • Dickson_Gordon_R_ _Smoczy_Rycerz_T1_ _Smok_i_jerzy
  • Montella Christian Graal 01 Bezimienny rycerz
  • Major_Ann_ _Rycerz_na_bialym_koniu
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • audipoznan.keep.pl